Do istoty zgromadzenia liturgicznego należy jego początek i zakończenie, jego związywanie się i rozwiązywanie. Wierni, zebrani na Eucharystii, zawsze byli witani, pozdrawiani i żegnani.
Na pożegnanie składało się błogosławieństwo, wyrażane w różnych formach oraz rozesłanie. FormułaIte, missa est znana jest w liturgii chrześcijańskiej już od IV wieku. Ogłaszanie zakończenia zebrania miało zawsze charakter uroczysty. Nic więc dziwnego, że najpóźniej w IX stuleciu Ite, missa est było śpiewane. Melodie tego rozesłania często czerpano z Kyrie eleison wykonywanego w obrzędach wstępnych. Z czasemIte, missa est zaczęto ozdabiać wymyślnymi melodiami a nawet tropować.
Teologia liturgii tłumaczy znaczenie obrzędów końcowych. Błogosławieństwo wypraszane jest od Boga, który jest źródłem siły i źródłem życia. Jego realizacja zakłada wspólnotę z Bogiem. Błogosławieństwo szczególnie odnosi się do Chrystusa, w którym chrześcijanin otrzymuje pełnię łaski. Kościół błogosławi zgromadzony lud w imię Zmartwychwstałego Kyriosa, w mocy Ducha Świętego. Wzbogaceni w ten sposób wierni, powracając do domów obdarzają błogosławieństwem innych, nieobecnych na Mszy, wyśpiewując wcześniej hymny na cześć Pana, którego spotkali w Komunii Świętej, w Słowie Bożym i w drugim człowieku.
Zarówno tradycja jak i prawodawstwo liturgiczne przekazują skąpe informacje na temat śpiewów towarzyszących rozesłaniu ludu, będących w naszej tradycji zazwyczaj ostatnim akordem celebracji eucharystycznych. Dodatkowo wśród liturgistów i muzyków kościelnych nie milknie dyskusja na temat znaczenia i umiejscowienia śpiewów na zakończenie Mszy. Spór dotyczy wątpliwości, czy po błogosławieństwie kapłana i rozesłaniu ludu mamy jeszcze do czynienia z liturgią, czy też nie. Zapewne każdy ze znawców tematu będzie przekazicielem słusznych racji, jednak nie one są najważniejsze. Bez względu na to czy liturgia trwa, czy też przed chwilą zakończyła się, miejsce święte (świątynia), w którym wierni gromadzą się na wspólnej modlitwie, w sposób naturalny domaga się jego uszanowania, zgodnie z wielowiekowym zamysłem Kościoła. Jednym słowem w doborze śpiewów sakralnych należy kierować się normami ogólnymi związanymi z wykonywaniem takiej, a nie innej muzyki w liturgii.
Trzecie wydanie Ogólnego Wprowadzenia do Mszału Rzymskiego (OWMR, 2002 r.) milczy na temat śpiewów kończących Mszę Świętą. Znajdujemy w nim jedynie wskazania dotyczące doboru właściwych melodii towarzyszących tak odpowiedziom ludu, jak i poszczególnym obrzędom sprawowanym w trakcie roku liturgicznego, których akceptacja należy, zgodnie z OWMR do Konferencji Episkopatu (393). Do jej kompetencji należy też ustalenie właściwych tekstów śpiewów na wejście, przygotowanie darów i Komunię (390), a także ocena przydatności liturgicznej poszczególnych form muzycznych, melodii i instrumentów (393). Pośród „Obrzędów zakończenia” OWMR nie wymienia pieśni na zakończenie, wskazuje jedynie na: a) krótkie ogłoszenia, jeśli są konieczne; b) kapłańskie pozdrowienie i błogosławieństwo; c) odesłanie ludu przez diakona lub kapłana, aby każdy wrócił do swoich dobrych czynów, wielbiąc i błogosławiąc Boga; d) ucałowanie ołtarza przez kapłana i diakona, następnie głęboki ukłon w stronę ołtarza, wykonany przez kapłana, diakona i innych usługujących. Można zatem domniemywać, że prawodawca godzi się na ciszę podczas przejścia celebransa i asysty do zakrystii po zakończonej liturgii, która to cisza, jak pokazuje praktyka duszpasterska, raczej nie zdarza się.
W tradycji polskiej znany jest i wykonywany śpiew na zakończenie liturgii po rozesłaniu wiernych. Jurysdykcyjnie potwierdza go zapis zawarty w instrukcji Musicam Sacram – pierwszego posoborowego dokumentu Stolicy Apostolskiej szczegółowo opisującego prawidła, jakie powinny rządzić muzyką kościelną. W numerze 36 Instrukcja mówi: „Nic nie przeszkadza, byw Mszach czytanych jakaś część Proprium czy Ordinarium została odśpiewana. Można też śpiewać inną pieśń: na początku, na Offertorium, na Komunię oraz na końcu Mszy Świętej”. W kolejnym zdaniu dokumentu Święta Kongregacji Obrzędów wyjaśnia: „Nie wystarczy jednak, by były to pieśni eucharystyczne, lecz trzeba, by odpowiadały one częściom Mszy Świętej, a także danemu świętu lub okresowi liturgicznemu”.
W doborze pieśni na zakończenie Mszy panuje największa dowolność. Wynika ona z przekonania, że w sensie ścisłym śpiewy po rozesłaniu wiernych nie należą do liturgii. W zależności od okresu kościelnego należałoby zatem mieć na względzie wykonywanie muzyki i śpiewu adekwatnych do treści kończącej się liturgii, a gdy to przysparza trudności – właściwych dla przeżywanego okresu liturgicznego. Dobrze, gdyby nie były to pieśni rzewne, refleksyjne, lecz, aby odznaczały się charakterem triumfalnym, hymnicznym, a kiedy to możliwe – radosnym. Wszak nikt po zakończonej uczcie eucharystycznej nie powinien chwalić i błogosławić Pana pieśnią smutną, ale zgodnie z zaleceniem psalmisty: „Przystąpmy z dziękczynieniem przed Jego oblicze, radośnie śpiewajcie Mu pieśni” (Ps 95,2); oczywiście pod warunkiem, że dana celebracja ma miejsce poza okresem Wielkiego Postu, który ze swej natury kieruje serca wiernych ku męce Chrystusa.
Tak zwana pieśń na wyjście w sensie ścisłym nie należy już do Mszy Świętej. Kapłan wcześniej rozwiązał zgromadzenie słowami: „Idźcie w pokoju Chrystusa…” i na tym de facto liturgia kończy się. Wydaje się zatem, iż po rozesłaniu ludu można pozwolić sobie na większą swobodę, najlepiej jednak, aby pieśń na zakończenie Mszy Świętej powinna stanowiła zachętę do podjęcia misji niesienia doświadczenia spotkania z Panem w codzienność. Może też w niej powrócić temat przewodni Eucharystii. Pieśń na rozesłanie wiąże się z liturgią w tym sensie, że następuje bezpośrednio po niej, więc nie może być miejscem na śpiewanie piosenek religijnych.
Nawet jeśli zwieńczeniem liturgii będzie procesja na wyjście, powinna ona otrzymać odpowiednią „oprawę” mobilizującą uczestników liturgii do radosnego niesienia Dobrej Nowiny w życie. Niewątpliwie również wykonywanie na zakończenie Mszy muzyki instrumentalnej lub chóralnej z pewnością jest w tym miejscu pożądane, gdzie jedno nie wyklucza drugiego, a więc kilka taktów triumfalnego utworu organowego może poprzedzać pieśń na zakończenie lub być jej zwieńczeniem, zwłaszcza wtedy, gdy ostatnim akordem liturgii jest wyjście procesyjne. Wykorzystanie jednak tych wszystkich możliwości muzycznych wymaga uprzedniego, głębokiego przemyślenia i dobrego przygotowania osób odpowiedzialnych za muzykę i śpiew w naszych kościołach.
A. Matyszewski
fot 1, 2, 3.(artykuł ukazał się w lutowym numerze "Mszy Świętej")
A. Matyszewski
fot 1, 2, 3.(artykuł ukazał się w lutowym numerze "Mszy Świętej")