wtorek, 25 stycznia 2011

W kończącym się „tygodniu ekumenicznym” apelujemy za św. Piusem X do Braci odłączonych: Powróćcie na gościniec prawdy!



Encyklika św. Piusa X Tribus circiter 
„O mariawitach albo mistycznych kapłanach polskich” 
z 5 kwietnia 1906 r
[1]

List Okólny do Czcigodnych Braci Arcybiskupa Warszawskiego i Biskupów Płockiego i Lubelskiego w Polsce.

Czcigodni Bracia, Pozdrowienie i Apostolskie Błogosławieństwo!
Około trzech lat temu Stolica Apostolska powzięła wiadomość, że pewna liczba kapłanów w Waszych diecezjach, z młodego głównie kleru, utworzyła jakieś niby zakonne stowarzyszenie pod nazwą „Mariawitów”, czyli „kapłanów mistyków” bez żadnego na to zezwolenia ze strony prawych pasterzy. Okazało się, że członkowie tego gromadzenia zaczęli z wolna zbaczać z prostej drogi, wyłamywać się spod posłuszeństwa należnego Biskupom, „których Bóg postawił, aby rządzili Kościołem Bożym”, i uwodzić się własnymi wymysłami.
Nie zawahali się bowiem całkowicie oddać i na skinienie być posłusznymi pewnej kobiecie, jako mistrzyni pobożności i sumienia, głosząc, że ona jest pełna świętości, łaskami niebieskimi w cudowny sposób wyposażona, wiele rzeczy wie z objawienia Bożego i dana została przez Boga na to, aby w tych ostatecznych czasach zbawić świat bliski już zagłady.
Zaczęli więc rzekomo z Boskiego rozkazu krzewić wśród ludu wzmożone praktyki pobożności (zresztą największego, gdyby się należycie odbywały, zalecenia godne), głównie za adorację Najświętszego Sakramentu i bardzo częste przystępowanie do Komunii Świętej, czyniąc to samowolnie i nie rozróżniając usposobienia ludzi; ktokolwiek zaś z kapłanów lub Biskupów wydawał się im mieć wątpliwości co do świętości i Boskiego powołania pomienionej niewiasty, lub kto nie dość sprzyjał zgromadzeniu tak zwanych Mariawitów, na tych wszystkich bez wahania rzucali najcięższe oskarżenia, tak iż obawiać się należało, by znaczna liczba wiernych, nieszczęśnie uwiedziona, od prawych pasterzy nie odstąpiła.
Dlatego też, w porozumieniu się z Czcigodnymi Braćmi Naszymi Świętego Kościoła Rzymskiego Kardynałami, Członkami Oficjum Świętego poleciliśmy wydać, jak Wam wiadomo, w dniu 4 września 1904 roku dekret o skasowaniu owego stowarzyszenia kapłanów i zupełnym przerwaniu wszelkich z pomienioną niewiastą stosunków.
Atoli kapłani owi, choć piśmiennie zaświadczyli swą względem Biskupów uległość, choć do pewnego stopnia, jak sami twierdzą, łączność swą z tąż niewiastą zerwali, jednakowoż od swych usiłowań nie odstąpili i potępionego stowarzyszenia swego szczerze się nie wyrzekli. Pod tym względem nie tylko wezwań Waszych i ograniczeń nie usłuchali, nie tylko bezczelnym oświadczeniem zerwanie łączności z Biskupami zaznaczyli, nie tylko uwiedziony przez siebie lud w wielu miejscach podburzyli i do wypędzenia prawych pasterzy popchnęli ale nawet, obyczajem rokoszan, twierdzi zaczęli, że Kościół zbłądził od prawdy i sprawiedliwości, że zatem Duch Święty Go opuścił i że tym samym oni jedynie kapłani Mariawici powołani są od Boga do uczenia ludzi prawdziwej pobożności.
Nie dość na tym. Przed kilku tygodniami przybyli do Rzymu dwaj z tych kapłanów: jeden Roman Próchniewski, drugi Jan Kowalski, którego wszyscy członkowie zgromadzenia uważają za swego przełożonego, a to na mocy jakiej delegacji ze strony wzmiankowanej kobiety. Ci obaj w prośbie napisanej, jak mówili z wyraźnego polecenia Pana Naszego Jezusa Chrystusa, zażądali aby Naczelny Zwierzchnik Kościoła, lub w jego imieniu Kongregacja Świętego Oficjum, wydała dokument tej treści:
„Maria Franciszka (tj. niewiasta, o której tylokrotnie jest mowa) obdarzona przez Boga najwyższym stopniem świętości, jest matką miłosierdzia dla wszystkich ludzi od Boga do zbawienia powołanych i wybranych w tych ostatecznych świata czasach; wszystkim za kapłanom Mariawitom polecił Pan Bóg, aby cześć Najświętszego Sakramentu i Matki Boskiej Nieustającej Pomocy po całym świecie szerzyli bez jakichkolwiek ograniczeń ze strony czy to prawa kanonicznego, czy ustaw ludzkich, czy zwyczajów, czy jakiejkolwiek władzy kościelnej lub świeckiej”.
Przytoczeniem tych słów chcieliśmy wykazać, że księża owi, nie tyle może świadomą siebie pychą, ile raczej złudnymi pozorami są zaślepieni, jak owi fałszywi prorocy, o których Ezechiel mówi: „Widzą próżność, a prorokują kłamstwo, mówiąc, ‘mówi Pan’, gdyż ich Pan nie posłał i nie przestali utwierdzać mowy. Ażeście nie widzenie próżne widzieli, a proroctwo kłamliwe mówili? I mówicie: ‘mówi Pan’, gdyżem ja nie mówił (Ezech. XIII, 6, 7)”.[2]
Otóż przyjąwszy ich miłościwie wezwaliśmy, aby porzuciwszy mamidła urojonych objawień, siebie samych i swe czyny zbawiennemu kierownictwu biskupów z całą szczerością poddali i jak najśpieszniej wiernych Chrystusowych na bezpieczną drogę posłuszeństwa i uszanowania względem pasterzy zwrócili. Przestrzegaliśmy ich też, aby czujności Stolicy Apostolskiej i tych, do których z urzędu należy, pozostawili troskę o utrwalenie pewnych praktyk pobożności, jakie w wielu sprawach Waszych, czcigodni Bracia, diecezji – okażą się do pełniejszego rozwoju życia chrześcijańskiego stosowniejszymi; z drugiej za strony, że do tejże Stolicy Świętej i Biskupów należy prawo karcenia kapłanów, o ile tacy się znajdują, którzy by pewne formy pobożności w Kościele przyjęte i ustalone odrzucali lub lekceważyli.
Z pociechą w duszy patrzyliśmy, jak wzruszeni naszą ojcowską dobrocią, do nóg naszych upadli i złożyli nam oświadczenie niezłomnego synowskiego posłuszeństwa. Następnie wnieśli piśmienną deklarację, która zwiększała nadzieję, że ci zbłąkani synowie szczerze zechcą dotychczasowych bałamuctw zaniechać i na gościniec prawdy wkroczyć.
„Zawsze gotowi – oto ich słowa – poddawać się Woli Boga, która w tej chwili przez Jego Zastępcę tak jasno się wyraziła, najszczerszej i najchętniej odwołujemy nasze pismo, któreśmy dnia 1 lutego b.r. Arcybiskupowi Warszawskiemu złożyli, i w którym oświadczyliśmy, że się od niego odłączamy. Nadto z całą szczerością i radością wyznajemy, że zawsze chcemy być w jedności z Biskupami naszymi, w szczególności z Arcybiskupem Warszawskim, dopóki nam to Wasza Świątobliwość rozkaże. Oprócz tego, ponieważ tu obecnie występujemy w imieniu wszystkich Mariawitów, przeto niniejsze wyznanie posłuszeństwa i uległości czynimy nie tylko od wszystkich Mariawitów, lecz także od całego koła adoratorów Najświętszego Sakramentu.
W sposób szczególny składamy to wyznanie imieniem Mariawitów Płockich, którzy tak samo jak Warszawscy Biskupowi swojemu wypowiedzieli posłuszeństwo. Wszyscy bez wyjątku tedy, upadłszy do nóg Waszej Świątobliwości, najuroczyściej oświadczamy miłość naszą i posłuszeństwo względem Stolicy Świętej, w sposób zaś szczególny względem Waszej Świątobliwości i w największej pokorze prosimy o przebaczenie, jeśli cokolwiek z naszej strony lub przez nas, mogło Jej sercu sprawić przykrość. Wreszcie oświadczamy, że natychmiast wytężymy wszystkie nasze siły w tym celu, aby przywrócić pokój między nami i między naszymi Biskupami. Owszem, zapewnić możemy, że pokój ten w rzeczy samej wkrótce nastąpi”.
Z zadowoleniem więc spodziewaliśmy się, że ci synowie Nasi, względnością naszą ujęci, skoro tylko wrócą do Polski, wezmą się do jak najrychlejszego wykonania swych przyrzeczeń i z tego powodu chcieliśmy Was, Czcigodni Bracia, zawezwać, abyście ich i ich towarzyszów w miarę jak się Waszej Powadze bezwzględnie poddadzą, z takimże miłosierdziem przyjęli i, o ile czyny odpowiedzą obietnicom, na dawne stanowiska kapłańskie, z zachowaniem form prawnych, przywrócili. Ale nadziei tej nie odpowiedziała rzeczywistość. Najświeższe wiadomości przekonały Nas, że znowu dali posłuch kłamliwym objawieniom i nie tylko, wróciwszy do kraju, obiecanej uległości Wam nie okazali, lecz owszem puścili między lud i swych towarzyszów odezwę, nie świadcząc bynajmniej, o szczerości i prawdziwości posłuszeństwa.
A wszakże próżnym jest wszelkie zapewnienie o wierności względem Namiestnika Chrystusowego dawane przez tych, którzy wciąż podkopują powagę swych Biskupów. „Biskupi bowiem (jak czytamy w liście poprzednika Naszego śp. Leona XIII z dnia 17.12.1888 r. do Arcybiskupa w Tours) stanowią najprzedniejszą część Kościoła, tę mianowicie, która naucza i z prawa Bożego rządzi ludźmi; kto uporczywie się opiera lub uporczywie im jest nieposłuszny, ten się oddala coraz bardziej od Kościoła”... Z drugiej strony roztrząsać i poddawać krytyce czynności biskupie nie należy wcale do osób prywatnych, lecz jest atrybucją tych tylko, którzy w kapłaństwie władzą swoją stoją ponad nimi, zatem Najwyższego Kapłana, któremu Chrystus polecił paść wszystkie na całym świecie baranki i owieczki. Co najwyżej, gdy zachodzi poważna racja do zażalenia, wolno jest całą sprawę przedstawić Biskupowi Rzymskiemu, ale i to z ostrożnością i umiarkowaniem, jak tego wymaga zasada dobra publicznego, a nie krzykliwie i napastniczo, co właśnie wywołuje nieporozumienie i urazy albo je potęguje.
Czczą też i obłudną jest odezwa ks. Jana Kowalskiego do współtowarzyszów błędu o przywrócenie pokoju, dopóki trwać będą przygany przeciwko prawym pasterzom wymierzone i podniecenie do rokoszu, zarówno jak zuchwałe gwałcenie rozporządzeń Biskupów.
Aby więc położyć tamę dalszemu uwodzeniu wiernych i tych kapłanów, tak zwanych „Mariawitów”, którzy dotąd trwają w dobrej wierze, przez wspomnianą niewiastę i przez ks. Jana Kowalskiego, powtórnie zatwierdzamy dekret kasujący stowarzyszenia „Mariawitów”, jako zawiązane nielegalnie i nieważnie, i ogłaszamy je za zniesione i potępione (odrzucone), utrzymując w całej mocy zakaz jakiejkolwiek łączności z pomienioną niewiast kapłanom, tj. bywania u niej pod pozorem, z wyjątkiem tego tylko kapłana, którego jej Biskup Płocki według swego uznania za spowiednika wyznaczy.
Was zaś, Czcigodni Bracia, usilnie wzywamy, abyście błądzących kapłanów, skoro tylko szczerze się opamiętają ojcowską miłością otoczyli, po należytej próbie do pełnienia na powrót pod Waszym kierunkiem czynności kapłańskie powołali. Gdyby wzgardziwszy Waszym wezwaniem w krnąbrności, co nie daj Boże, trwali, Naszą będzie rzeczą surową względem nich zastosować karę. Starajcie się też wiernych chwilowo obałamuconych, tym samym zasługujących na wyrozumienie, zwrócić na prostą drogę. Pielęgnujcie w diecezjach Waszych ćwiczenia pobożności chrześcijańskiej wielokrotnie przez Stolicę Apostolską tak dawniej jak i w czasach najświeższych zaaprobowane. Pielęgnujcie je tym gorliwiej i chętniej, że dzięki Bogu swobodniej obecnie u Was kapłani służbę Bożą spełniać mogą.
Tymczasem, jako zadatek dóbr niebieskich i znak naszej ojcowskiej łaskawości Wam, Czcigodni Bracia, duchowieństwu i wszystkiemu ludowi, powierzonemu Waszej wierności i pieczy, z miłością udzielamy w Panu Apostolskiego Błogosławieństwa.
Dan w Rzymie u św. Piotra, dnia 5 kwietnia 1906 r. Pontyfikatu Naszego trzeciego roku. Pius X.

fot. za: ekumenizm.pl 

[1] Tekst za: S. Rybak, Mariawityzm. Studium historyczne, Warszawa 1992, s. 31-33; zob. także: „Mariawita” 2-3 (1963); tekst anglojęzyczny:http://www.vatican.va/holy_father/pius_x/encyclicals/documents/hf_p-x_enc_05041906_tribus-circiter_en.html; por. także: ks. K. J. Kantak, Mankietnicy i mankietnictwo, Poznań 1910, s. 90-97 (biblioteka: "Głosy na czasie" nr 21)
[2] Tłumaczenie uwspółcześnione: „Oglądają rzeczy zwodnicze i prorokują kłamstwa ci, którzy mawiają: ‘Wyrocznia Pana’. Pan ich nie posłał, a mimo to oczekują spełnienia słowa. Czy nie mieliście widzeń zwodniczych i nie opowiadaliście proroctw fałszywych, gdyście mówili: ‘Wyrocznia Pana’ – a Ja nie mówiłem?”; Biblia Tysiąclecia (wyd. 3 poprawione), Poznań-Warszawa 1980.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz